~Fallon~
-Co
z nimi?-zapytała zadziwiająco spokojnie
-Yyy
uciekli, madame. Ale wszyscy się już zmobilizowali i szukają ich,
więc niech się pani nie martwi. Wszystko będzie dobrze jak
tylko-tłumaczył się biedny Goyle, myśląc chyba że to mu w
czymkolwiek pomoże. Och jak sromotnie się mylił. Claudie (Klodi
czytać jełopy) nie ma litości dla takich debili jak ten oto wyżej
wymieniony.
-Crucio-prawie
że wyszeptała. Jej moc i wściekłość była tak wielka,że z jej
ciała zaczął wydobywać się nadmiar energii unoszącej się w
postaci czarnej materii (moja jest czerwona). Pomimo rozsadzającej
ją wściekłości zachowała spokój i płynność ruchów oraz
wymowy, co zawsze jej zazdrościłam. Odwróciła się do nas a ja
nie chcąc jej jeszcze bardziej wnerwiać postanowiłam pomóc jej w
miarę moich możliwości.
-To
ja ich poszukam-wykrzyknęłam i z szybkością wampira wybyłam z
pomieszczenia. Przebiegłam w tempie natychmiastowym cały Hogwart,
błonia i Zakazany Las. Skierowałam się w kierunku Hogsmead, co
wyszło mi na dobre. Niedaleko Wrzeszczącej Chaty zmaterializowali
się agenci z Ministerstwa. Czy oni naprawdę myśleli,że jesteśmy
na tyle głupi,żeby nie szukać naszych własności? Nie czekając
na szczególne zaproszenie
rzuciłam
5 Avad na durni w białych szatch (agentów) a zdezorientowanych i
przerażonych niewolnikowatych personów zakułam w żelazne
kajdany,które bezprecedensowo leżały sobie pod drzwiami.
Przeniosłam nas świstoklikiem przed gabinet Delacroix (Claudien
Delacroix). Weszłam do gabinetu uprzednio pukając ażey się
zbulwione stworzonko dalej zwane moją siostrą nie wtopiło w
podłogę z temperatury wściekle czerwonych od złości policzków.
W pełnej kulturce, co zdziwiło mnie niemiłosiernie, Claudie
siedziała sobie plotkując z Archandżelami a Riddle przeglądał
jakieś papióry czy rysunkowe imitacje map.
-A
więc cześć i chwała niech będzie temu kto znalazł zguby nasze i
wystraszył je na różową śmierć- zakrzyknęłam pełnej dumy
głosem
-Niech
ci się dostanie dumy okruszek, aczkolwiek bądź co bądź kary ci
nie cofnę-podchwyciła mnie pizda jedna
-I
po chusteczkę ja się tak starałam-odparłam markotna
-Ażeby
swojej pani i władczyni przyjemność szczerą
zrobić-zironizowała-Dajesz, pokazuj mi tego towara co taki
przerażony twą facatą jest-poetka od kurw siedmiu-Mmm, więc
proszę wezwać Majora Zabiniego na główną salę i możemy
zaczynać najprzyjemniejszą część zabawy-zatarła ręce i
wyszliśmy do byłej Wielkiej Sali, która teraz miała inny kształt
i ustawienie stołów. Wszystko to przypominało troszkę naszą
starą twierdzę,którą bardzo lubiłyśmy. Usiedliśmy wszyscy tak
jakby dookoła wielkiej areny. Claudien i Marvolo siedzieli na
podwyższeniach , a ja i Archandżele najbliżej nich. Wszyscy
najbliżsi żołnierze i najbardziej zaufane elementy spisu siedziały
w tej sali. Reszta albo stała albo w ogóle się nie zjawiła. Major
Zabini wparadował z bananem na ryju nie przejmując się niczym i
podchodząc do Deli (od Delacroix [a oto przypisek dla pacanów])
ukłonił się nisko i szarmancko.
-A
więc zaczynając.-stwierdziła rozentuzjowana Claudien i wstała z
tronu łącznie ze mną , Archandżelami, Zabinim i
Riddlem.-Severusie, proszę podejdź.-przebył 5 metrów robiąc
jednego kroka, wielgachnego kroka.-tak jak obiecałam otrzymujesz
najcudowniejszą i nachudszą familię w tym zestawie-podeszła do
Jamesa, pomacała go tu i tam (nie wnikam) i wyszeptała do niego
tak,że każdy chyba to słyszał- Myślę,że będzie ci bardzo
przyjemnie, w szczególności,że będziesz się bawił ze swoją
cherlakowatą latoroślą-wszyscy naraz wybuchnęliśmy śmiechem-
Harry i James Potter wystąp!-zakrzyknęła wracając uprzednio na
swoje miejsce uśmiechając się do Snape'a perfidnie.-Od dziś
należycie do Archandżela Wszechciemności tudzież Hadesu, oto wasz
pan i władca Severus Snape, Severusie, a oto twoje nowe zabawki.
Robić co dusza zapragnie byle nie zabić. Następny!-krzyknęła jak
stara gruba doktorówna w NFZcie.-Poproszę cię Lucjuszu do siebie-
podszedł krokiem pełnym gracji i subtelności jednoczesie
eksponując swoją leskę i składając dłonie na krzyż (czyli jak
zawsze się popisuje dewiant skończony, ehhh próżność u Malfoyów
to cecha dziedziczna). Ku ogólnemu zdziwieniu usłyszeliśmy ciche
westchnienie ale nie mam pojęcia czyje.- No gdzie byśmy się tylko
nie pojawili, wszędzie twoje fanki. Zbrzydnij!-zaśmiała się
-Wybacz
skarbie, to niemożliwe. Dla ciebie będę jeszcze piękniejszy
chociaż i to niemożliwe-stwierdził odgarniając subtelnym ruchem
włosy
-Lucjuszu,
niespodzianka dla ciebie to...-przeciąga specjalnie jędza jedna-
Virginia Weasly, cieszysz się?-zapytała szczerząc się jak
szczerbaty na suchary
-Ale
przecież ja ją...-nie potrafił dokończyć
-Skrzywdzisz,
zabijesz, zgwałcisz? No wysłów się wreszcie. Skarbeńku,
pokochasz ją szybciej niż ci się wydaje. Jest bardzo inteligętna
i szybko się uczy. Poza tym chyba łatwiej pokochać kogoś, kto już
cię kocha nieprawdaż?-cała sala wstrzymała oddech i spojrzała na
czerwoną jak swoje włosy Ginny
-Aale
skąd wiesz?- szaceunek kurwa, spojrzałam się na nią groźnie-
Znaczy, yyy, skąd pani to wie?-przynajmniej jest w miarę
reformowalna
-Kochanie
ty moje, czy wiesz co to jest legilimencja? Jeśli nie to twój
nowy... yyy... pan, chłopak,wujek-to już przesada- jak zwał tak
zwał nauczy cię co to. Lucjuszu, otrzymujesz swoją zapewne
najwierniejszą fankę i zapierdalasz do Ravenclawu.-stwierdziła
pogodnie i mazgnęła palcem w stronę wyjścia
-Tak
jest, pani-wysyczał przez zęby i zacisnął pięści
-Siostrzyczko
moja, chodź tu do nas- ja taki spokojny krok, pełen luz. Przecież
złapałam niewolników nie ma prawa mnie ukarać.- No dalej,
przebadaj dokładnie swoich Blacków. A no tak, wolisz ich dogłębniej
poznać-wszyscy zaśmiali się szyderczo a ja spiekłam takiego
pomidora,że skórka odlazła.
-Odezwała
się ta co ma swoje niewolnickie UFO. Może w końcu przywołasz to
coś tutaj,żeby nam się pokazało? A może przelecisz to bez
świadków i zabijesz?-ojć, chyba przegięłam. Proszę na wszystkie
baramy Hadesu, niech nie rzuci na mnie Cruciausa, błagam. Spojrzała
na mnie pełnym pogardy wzrokiem ale nie odezwała się. Cisza była
u niej najgorsza. Niech te jej niebiańsko stalowe nerwy wytrzymają
a anielska cierpliwość przyjdzie mi z pomocą... Nagłe JEBUDU
trząchnęło mną na wszystkie strony. Claudien rzuciła się na
mnie i zaczęła łaskotać do utraty resztek pozostającej przy
życiu przytomności.
-Hahaha
błagam... hahahaha... przepraszam... hahaha weź się od...
hahahaha... dobra,dobra, biorę Blacków tylko przestań-prosiłam i
wstając podeszłam do chłopaków wystraszonych jakby samą śmierć
zobaczyli. Obeszłam ich dookoła i posadziłam po bokach mojego
fotela, na którym usiadłam bezszelestnie.
-I
o to chodziło. Ktoś jeszcze ma jakieś uprzedzenia?-nie czeka za
odpowiedzią-Bajecznie, jedziemy dalej. Mój Archandżele Krwawej
Pasji podejdź do mnie. Dracon kulturalnie podchodzi pełnym luzu
krokiem, łapki w kieszeniach jakby szedł na podryw i staje
wgapiając się w resztę zakłutych personów...
Mogłam nie demonstrować tych kroków no mogłam(depresja).A po za tym to daję ci okejke :)
OdpowiedzUsuńBez demonstracji nie ma zabawy. Pamiętaj w Andrzejki prezentujesz Zabiniego całą noc.:D
Usuń