-Panienko,
idąc po schodach patrz przed siebie-guwenantka udzieliła cichej
rady panience a ta tylko kiwnęła głową i ruszyła przed siebie
-Kim
ona jest?-zapytał Ciel Aloisa,kiedy nieznana mu dziewczyna schodziła
po schodach
-Chodźmy
już w jej stronę. To jest hrabianka Cilla Phalkonhive, córka
siostry hrabiego Trancy'eg, czyli taka moja przyszywana kuzynka,która
od czasu do czasu się do mnie przyzna.-Ciel spojrzał na przyjaciela
dziwnie, lecz zaraz potem jego wzrok spoczął na urodziwej
dziewczynce,która właśnie witała się z jego przyjacielem. Była
ślicznie ubrana, delikatna i słodka. Jej twarz, mimo,że
uśmiechnięta, wyrażała powage i zrozumienie życia... trochę tak
jak... jego własna. Przestraszył się swoich myśli ale już nie
było odwrotu,gdyż w jego stronę odwróciła się urocza dziewczyna
razem z Aloisem.
-Cielu,
oto moja kuzynka Cillia Phalkonhive, Cillio, oto mój najbardziej
zaufany przyjaciel, Ciel Phanomhive.-Ciel podszedł do panienki i
klękając na jedno kolano ucałował jej rękę, a ta lekko
podnosząc rąbek sukienki skłoniła mu się elegancko. Ciel i
Cillia rozejrzeli się dookoła siebie. Nie rozumieli, dlaczego
wszyscy się na nich patrzą z jakimś dziwnym zainteresowaniem.
Spojrzeli na Aloisa.
-Aloisie,
mógłbyś nas doinformować o co chodzi?-spytała Cilla
-KAWAII!!!
Jak to ślicznie wygląda!!! Cielu, wyglądasz zupełnie jak ta
urocza dziewczynka!!!-piszczała Elizabeth
-CO?!
Kiedy ją zaprosiłeś? Od kiedy tu jest? Dlaczego nic mi nie
powiedziałeś?-wypytywał Aloisa Ciel szepcząc nerwowo
-Jest
szlachcianką, jej rodzice są całkiem znaczący na rynku przetworów
wełnianych, a bez córki przecież by nie przyszli.
-Ehh,
no cóż. Ale mów mi takie rzeczy na przyszłość
-Cieluuu!!!
Jak wy uroczo wyglądacie! Jesteście swoimi słodkimi
przeciwieństwami! Takie odbicia lustrzane!-wykrzykiwała Elizabeth
Dopiero
wtedy do nich dotarło. Spojrzeli na siebie i mierzyli się od góry
do dołu. Byli ubrani bardzo podobnie tylko w odwrotnych kolorach.Dwa
stojące przeciwieństwa. Ciel miał granatowy strój z błękitnymi
akcentami, wysokie białe zakolanówki z granatowymi kokardkami, buty
wiązane gorsetowo do kolan i wysoki czarny kapelusz z błękitnymi
kwiatami i wstążką. Cillia miała krwisto czerwoną sukienkę z
pomarańczowymi akcentami, która od tyłu sięgała jej do ziemi a
od przodu sięgała przed kolana. Cała suknia miała wiele czrnych
falban, czarne zakolanówki z pomarańczowymi kokardkami, buty
wiązane gorsetowo, biały kapelusik przekrzywiony na prawą stronę
głowy z cerwonymi kwiatami i wstążkami. Wyglądali jak swoje
odbicia lustrzane z tym,że Ciel był o ok 3 cm wyższy. Patrzyli
sobie w oczy i nie potrafili się od siebie odczepić
-Paniczu/Panienko
wszystko w porządku?-zapytali naraz Sebastian i Seriahna gdy tylko w
jednym momencie podeszli do swoich „właścicieli” od dwóch
różnych stron sali, a do Aloisa doszedł Claude. Lokaj i
guwernantka spojrzeli po sobie a ich spojrzenia się skrzyżowały.
Na sekunde ich oczy zalśniły szkarłatem po czym stali w podobnych
pozach co ich podopieczni. Sytuacja była prawie że identyczna co u
Ciela i Cillii.
-KAWAII
KAWAII KAWAII!!! Aleee to ślicznie wygląda!!! Ale się umówili!
Nie spodziewałem się tego!-poruszony tłum zaczął klaskać i
wykrzykiwać słowa zachwytu z Elizabeth na czele. Ten hałas wywarł
wszystkich czworo ze swoistego transu.
-Witaj
Seriahno.-rozpoczął oficjalnie Sebastian
-Witaj
Sebastianie.
-Znacie
się?-zapytał Claude
-Oczywiście
Clauduśu, przecież Sebastian...-zaangażowała się Seriahna
-Zamknij
się.-powiedziała Cillia
-O!Mój!Boże!!!
Jaka słodka istota! Niczym delikatny łabędź na jeziorze rozkoszy
i idealnej miękkości rozkazów! Oh zakochałem się w tej
delikatności!-krzyczał zauroczony wicehrabia Druit, który dopiero
co przybył na przyjęcie. Przyciągnął do siebie niczego się nie
spodziewającą Cillie i zamknął w uścisku z którego nikt nie
potrafiłby się uwolnić.
-Moja!Moja!Moja!
Taka słodka!-wykrzykiwał wicehrabia na cały głos
-Prosze
mnie puścić! Masz mnie puścić! Zostaw!-wykrzykiwała Cillia
W
tym momencie wicehrabia zaczął podciągać sukienkę dziewczyny i
jeździł palcami po jej nogach. Ciel podbiegł do Druita i
wyszarpnął zdenerwowaną dziewczynę z jego rąk.
-Jak
ty się zachowujesz? Dama krzyczy,że masz ją zostawić to tak masz
zrobić! Wydaje ci się,że kim ty jesteś?!-krzyczał Ciel
-Dziękuje,hrabio.-powiedziała
po cichu Cillia
-Nie
ma za co, hrabianko-odrzekł Phantomhive
Cillia
zdjęła białą rękawiczkę ze swej małej dłoni i uderzyła
zdezorientowanego Druita w twarz. Cała sala wstrzymała oddech,kiedy
na policzku uwielbianego przez wszystkich wicehrabiego pojawił się
czerwony ślad. Phalkonhive usunęła się z miejsca wydarzeń, a
zaraz za nią poszedł hrabia Phantomhive i Trancy razem z sługami
wszystkich trojga.
-Co
za zboczony ignorant. Należałoby go zdegradować do rangi pariasu
miejskiego.-wyzywała Cillia idąc korytarzem w stronę jednej z
większych sypialni w posiadłości. Hrabianka znała tą posiadłość
jak własne ciało. W końcu bywała tu od dziecięcych lat.
-Cillia!
Cillia poczekaj! Ale masz tempo...-starał się dogonić swoją
kuzynkę Alois
-Kretyn
jeszcze mi za to zapłaci. Jeszcze zrobił mi wstyd przed ludźmi.
To,że on nie ma żadnej prezencji nie znaczy,że ja też nie. Zemsta
będzie słona jak jego łzy,które będzie wylewał nad swoją marną
somą.Auuu! Alois! Puść!-krzyczała,kiedy Alois wziął ją na ręce
i zaniósł do pokoju. Sypialnia była duża i przestronna. W środku
stały 3 wielkie łoża a przy nich po 2 szafki nocne.
-Wy
idziecie do tego pokoju-Alois zwrócił się do służby, czyli dwóch
lokai i guwernantki, po czym wskazał im pokój naprzeciwko swojego.
-Cielu,
jakbyś mógł zamknąć drzwi.
-Oczywiście,
tylko po co?
-Musimy
sobie porozmawiać z naszą słodką dziewczynką-i uśmiechnął się
jakby wyobrażał sobie nie wiadomo co
-Mówiłam
ci,że masz mnie tak nie nazywać. I nie mam o czym z wami rozmawiać.
Jade do swojej posiadłości. Nie jest mi tu dobrze.-mówiła
spokojnym tonem
-Kochana
kuzyneczko, jest burza, jeślibyś nie zauważyła-i Trancy odsunął
ciężką zasłonę ukazując ciemne niebo, wielką ulewę i
błyskawice. W czasie,kiedy nastąpił grzmot Ciel położył rękę
na ramieniu Cillii. Dziewczyna drgnęła ale nikt nie wiedział czy
od grzmotu czy niezwykle przyjemnego dotyku. Phantomhive odwrócił
delikatnie hrabianke i spojrzał jej w oczy. Nie zauważył
wcześniej,że i ona ma przepaske na oku.
-Porozmawiajmy.
Proszę- „Proszę? To ja jeszcze potrafię wymówić to
słowo?”-powiedział łagodnie Ciel z nadzieją w głosie
-Dobrze.-wszyscy
usiedli na środkowym łożu. Alois na środku łoża w siadzie
skrzyżnym, Ciel po lewej stronie a Cillia po prawej.
-No
co tak sztywno. Wyglądacie jakbyście wstydzili się być sobą...
albo tego, co robicie jak jesteście ze mną sami?-podpuszczał ich
Alois. Oboje spojrzeli się na niego morderczym spojrzeniem.
-No
nie wierze. Jesteście identyczni. Dokładnie tacy sami. Że ja tego
nie zauważyłem wcześniej. To nie możliwe.
Ciel
i Cillia spojrzeli na siebie i zmierzyli nieśmiało.
-Potrzebna
nam jest ta oficjalność?-zapytał Ciel
-Myśle,że
możemy sobie pozwolić na trochę rozluźnienia-odpowiedziała
niepewnie
-No
i fajnie. To teraz raz raz siadajcie tak jak wam wygodnie i omówimy
to co mamy do ogarnięcia, tak?
Para
przysunęła się trochę bliżej środka i usiedli w siadzie
skrzyżnym jak Alois.
-Auć!-
zakrzyczała Cillia
-Co
się stało?-zainteresował się Alois
-Zakułam
się. No wiesz, fiszbiny i stelaże...-zamyślonym tonem
odpowiedziała
-No
to zdejmij sukienkę- zaproponował kuzyn
-Zwariowałeś?!
Jak ja się przy gościu będę prezentować?!-i kiwnęła głową w
stronę hrabiego Phantomhive
-Jestem
przekonany,że hrabia się nie obrazi oglądając twoje zgrabne
ciałko okalane seksownym gorsetem i sukienką z koronki- w tej
chwili Alois dostał w twarz
-Jesteś
bezczelny,deprymujący i impertynencki!-wypowiedziała się Cillia
-No
przestań się tak ukrywać. Czy nawet twoi rodzice nie widzieli
ciebie w mniej oficjalnym stroju?-zadrwił Trancy. Cillia posmutniała
troche, spuściła głowę na chwilkę ale zaraz spojrzała kuzynowi
w oczy
-Nie
mam rodziców.-stwierdziła cicho,aczkolwiek ostro i sucho. Alois
zaśmiał się głośno cały czas patrząc na dziewczynkę lecz ta
nie traciła powagi z twarzy. Jego śmiech stawał się coraz cichszy
aż w końcu ustał.
-Jak
to nie masz rodziców-zapytał już zupełnie poważnie
-No
nie mam. Zostali zamordowani kiedy miałam 9 lat.
-Wiesz
kto to zrobił lub jak zostali zamordowani?-wtrącił się Ciel a
Cillia spojrzała na niego przenikliwie
-A
dlaczego ciebie tak to zainteresowało?-spytała zaciekawiona
-Gdyż
tak się składa,że szukam mordercy moich rodziców.
Patrzyli
chwilę na siebie i próbowali doszukać się czegoś w swoich
oczach.
-Nie
wiem kto tego dokonał. Zostali spaleni razem z całą posiadłością.
Zapewne chcieli też zabić i mnie ale wyjechałam w odwiedziny do
przyjaciela.-mówiła cały czas patrząc mu w oczy a właściwie w
oko.
-Mogłabyś
zdjąć przepaskę?-zapytał Ciel nie tracąc kontaktu wzrokowego
-Nie.
-Dlaczego?
-Ponieważ,
to jest coś czego się nie pokazuje.
-Myśle,że
możemy mieć ze sobą więcej wspólnego niż ci się wydaje. Jeżeli
zdejmę, ty również to zrobisz?-Cillia myślała chwilę
-Owszem.
Ciel
odsunął grzywkę na bok i odwiązał przepaskę,która natychmiast
spadła z jego oka. Chłopak otworzył oczy. Miał śliczne błękitne
oczy, a na jednym z nich,prawym, świecił się fioletowy pentagram.
-Symbol
faustowski 5 stopnia. Nieźle.-stwierdziła obojętnie Cillia
-Teraz
ty.
Dziewczyna
zrobiła dokładnie to samo co Ciel. Ta sama delikatność ruchów,
gracja i umiarkowanie. Otworzyła swoje złote oczy. Na lewym oku
miała marchewkowo czerwony pentagram,który po chwili miał krwisty
kolor.
-Sebastian-stwierdziła
Cillia mając na myśli uwiązanego demona
-Seriahna.-dodał
Ciel
-Jak
zginęli twoi rodzice?
-Tak
samo jak twoi. Myślisz,że mogło to być czymś powiązane?
-Nie
wykluczone. Lecz dziwi mnie bardziej to,że Scotland Yard nie
powiązał tych przestępstw skoro były prawie identyczne...
-Aaaahhh
skończcie juuuuż!!! Nudzi mi się!-krzyczał Alois
Para
spojrzała na Trancy'ego z wrazem twarzy „Are you kidding me?”
-Zostańcie
dzisiaj u mnie na noc. Będzie wspaniale!-krzyczał podekscytowany
Alois
-Nie
ma takiej potrzeby-próbował wybrnąć Ciel
-Nie
gadaj tyle. Ty nie masz nic do powiedzenia bo i tak masz u mnie
ubrania dla siebie. W sumie Cillia też...
-CO?!-krzyknęła
Cillia
-No
tak. Co taka zdziwiona?
-Masz
dla mnie ubrania?
-A
dlaczego by nie? To już koniec dyskusji. Ściągaj te
kiecke!!!-szarpał się Alois z Cillią a Ciel próbował nie
wybuchnąć śmiechem.
-Zostaw
mnie ty zboczeńcu niedorobiony! Nie będziesz mnie rozbierał chamie
jeden!-krzyczała
-Panienko!
Co tu się dzieeeeejjjj?-wywarzyła drzwi Seriahna razem z
Sebastianem
-No
nie widzisz? Pomóż mi w końcu. Alois! Puść wreszcie!
-Trzeba
przyznać,że widok jest co najmniej komiczny-szepnął Sebastian do
Clauda
-Paniczu,
proszę, puść panienkę Cillię. Takie zachowanie nie przystoi
gospodarzowi domu.
Cillia,
Alois,Seriahna i Claude męczyli się,żeby odplątać się z tej
awantury a Sebastian i Ciel próbowali nie wybuchnąć śmiechem.
-Aloisie,
to my już pojedziemy. Dziękujemy serdecznie za zaproszenie, ale mam
jeszcze dużo papierów do wypełnienia. To dobranoc. Żegnam,
Cillio.-powiedział szybko Ciel i śmiejąc się w duchu wyjechali z
posiadłości Trancych. Kiedy lokajowi i guwernantce udało się
ogarnąć ten cały harmider Alois dostał w twarz od Cillii i
dziewczyna wyjechała z posiadłości. Alois poszedł zakończyć
bankiet i wrócił do swojego pokoju.
-Paniczu,
przygotowałem kąpiel-rzekł Claude do Aloisa.
-Wiesz,że
chciałem tylko,żeby się rozluźniła.
-Wiem
panie, lecz myśle,że nie powinieneś jej rozbierać paniczu.
-Być
może i masz racje. Trudno. Zapewne znowu zobaczymy się dopiero za
rok.
-Tak
panicz myśli? A mi się wydaje,że nadejdzie to szybciej niż się
panicz spodziewa.
-Claude,
mówiłem ci jak się masz do mnie zwracać,kiedy jesteśmy sami. I o
czym ty mówisz? Udało ci się coś zaobserwować?
-Dobrze
Aloisie. Owszem. Nie zauważyłeś, jak hrabia Ciel i panienka Cillia
na siebie spoglądali. Było to conajmniej sygnalizujące,iż
częściej patrzyli się na siebie niż na organizatora bankietu choć
tak nie powinno być w jego towarzystwie.
-Owszem,
często na siebie spoglądali. Myślisz,że się w sobie
zakochali?-zaśmiał się Alois
-Nie
popadajmy w skrajność ale myśle ,że zapowiada się ciekawa
znajomość. Z pewnością są sobą zainteresowani. Dobrze, chodź
do kąpieli Aloisie.-rzekł Claude
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz