piątek, 31 lipca 2015

Kiroshitsuji 2

-Panienko, idąc po schodach patrz przed siebie-guwenantka udzieliła cichej rady panience a ta tylko kiwnęła głową i ruszyła przed siebie
-Kim ona jest?-zapytał Ciel Aloisa,kiedy nieznana mu dziewczyna schodziła po schodach
-Chodźmy już w jej stronę. To jest hrabianka Cilla Phalkonhive, córka siostry hrabiego Trancy'eg, czyli taka moja przyszywana kuzynka,która od czasu do czasu się do mnie przyzna.-Ciel spojrzał na przyjaciela dziwnie, lecz zaraz potem jego wzrok spoczął na urodziwej dziewczynce,która właśnie witała się z jego przyjacielem. Była ślicznie ubrana, delikatna i słodka. Jej twarz, mimo,że uśmiechnięta, wyrażała powage i zrozumienie życia... trochę tak jak... jego własna. Przestraszył się swoich myśli ale już nie było odwrotu,gdyż w jego stronę odwróciła się urocza dziewczyna razem z Aloisem.
-Cielu, oto moja kuzynka Cillia Phalkonhive, Cillio, oto mój najbardziej zaufany przyjaciel, Ciel Phanomhive.-Ciel podszedł do panienki i klękając na jedno kolano ucałował jej rękę, a ta lekko podnosząc rąbek sukienki skłoniła mu się elegancko. Ciel i Cillia rozejrzeli się dookoła siebie. Nie rozumieli, dlaczego wszyscy się na nich patrzą z jakimś dziwnym zainteresowaniem. Spojrzeli na Aloisa.
-Aloisie, mógłbyś nas doinformować o co chodzi?-spytała Cilla
-KAWAII!!! Jak to ślicznie wygląda!!! Cielu, wyglądasz zupełnie jak ta urocza dziewczynka!!!-piszczała Elizabeth
-CO?! Kiedy ją zaprosiłeś? Od kiedy tu jest? Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?-wypytywał Aloisa Ciel szepcząc nerwowo
-Jest szlachcianką, jej rodzice są całkiem znaczący na rynku przetworów wełnianych, a bez córki przecież by nie przyszli.
-Ehh, no cóż. Ale mów mi takie rzeczy na przyszłość
-Cieluuu!!! Jak wy uroczo wyglądacie! Jesteście swoimi słodkimi przeciwieństwami! Takie odbicia lustrzane!-wykrzykiwała Elizabeth
Dopiero wtedy do nich dotarło. Spojrzeli na siebie i mierzyli się od góry do dołu. Byli ubrani bardzo podobnie tylko w odwrotnych kolorach.Dwa stojące przeciwieństwa. Ciel miał granatowy strój z błękitnymi akcentami, wysokie białe zakolanówki z granatowymi kokardkami, buty wiązane gorsetowo do kolan i wysoki czarny kapelusz z błękitnymi kwiatami i wstążką. Cillia miała krwisto czerwoną sukienkę z pomarańczowymi akcentami, która od tyłu sięgała jej do ziemi a od przodu sięgała przed kolana. Cała suknia miała wiele czrnych falban, czarne zakolanówki z pomarańczowymi kokardkami, buty wiązane gorsetowo, biały kapelusik przekrzywiony na prawą stronę głowy z cerwonymi kwiatami i wstążkami. Wyglądali jak swoje odbicia lustrzane z tym,że Ciel był o ok 3 cm wyższy. Patrzyli sobie w oczy i nie potrafili się od siebie odczepić
-Paniczu/Panienko wszystko w porządku?-zapytali naraz Sebastian i Seriahna gdy tylko w jednym momencie podeszli do swoich „właścicieli” od dwóch różnych stron sali, a do Aloisa doszedł Claude. Lokaj i guwernantka spojrzeli po sobie a ich spojrzenia się skrzyżowały. Na sekunde ich oczy zalśniły szkarłatem po czym stali w podobnych pozach co ich podopieczni. Sytuacja była prawie że identyczna co u Ciela i Cillii.
-KAWAII KAWAII KAWAII!!! Aleee to ślicznie wygląda!!! Ale się umówili! Nie spodziewałem się tego!-poruszony tłum zaczął klaskać i wykrzykiwać słowa zachwytu z Elizabeth na czele. Ten hałas wywarł wszystkich czworo ze swoistego transu.
-Witaj Seriahno.-rozpoczął oficjalnie Sebastian
-Witaj Sebastianie.
-Znacie się?-zapytał Claude
-Oczywiście Clauduśu, przecież Sebastian...-zaangażowała się Seriahna
-Zamknij się.-powiedziała Cillia
-O!Mój!Boże!!! Jaka słodka istota! Niczym delikatny łabędź na jeziorze rozkoszy i idealnej miękkości rozkazów! Oh zakochałem się w tej delikatności!-krzyczał zauroczony wicehrabia Druit, który dopiero co przybył na przyjęcie. Przyciągnął do siebie niczego się nie spodziewającą Cillie i zamknął w uścisku z którego nikt nie potrafiłby się uwolnić.
-Moja!Moja!Moja! Taka słodka!-wykrzykiwał wicehrabia na cały głos
-Prosze mnie puścić! Masz mnie puścić! Zostaw!-wykrzykiwała Cillia
W tym momencie wicehrabia zaczął podciągać sukienkę dziewczyny i jeździł palcami po jej nogach. Ciel podbiegł do Druita i wyszarpnął zdenerwowaną dziewczynę z jego rąk.
-Jak ty się zachowujesz? Dama krzyczy,że masz ją zostawić to tak masz zrobić! Wydaje ci się,że kim ty jesteś?!-krzyczał Ciel
-Dziękuje,hrabio.-powiedziała po cichu Cillia
-Nie ma za co, hrabianko-odrzekł Phantomhive
Cillia zdjęła białą rękawiczkę ze swej małej dłoni i uderzyła zdezorientowanego Druita w twarz. Cała sala wstrzymała oddech,kiedy na policzku uwielbianego przez wszystkich wicehrabiego pojawił się czerwony ślad. Phalkonhive usunęła się z miejsca wydarzeń, a zaraz za nią poszedł hrabia Phantomhive i Trancy razem z sługami wszystkich trojga.
-Co za zboczony ignorant. Należałoby go zdegradować do rangi pariasu miejskiego.-wyzywała Cillia idąc korytarzem w stronę jednej z większych sypialni w posiadłości. Hrabianka znała tą posiadłość jak własne ciało. W końcu bywała tu od dziecięcych lat.
-Cillia! Cillia poczekaj! Ale masz tempo...-starał się dogonić swoją kuzynkę Alois
-Kretyn jeszcze mi za to zapłaci. Jeszcze zrobił mi wstyd przed ludźmi. To,że on nie ma żadnej prezencji nie znaczy,że ja też nie. Zemsta będzie słona jak jego łzy,które będzie wylewał nad swoją marną somą.Auuu! Alois! Puść!-krzyczała,kiedy Alois wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju. Sypialnia była duża i przestronna. W środku stały 3 wielkie łoża a przy nich po 2 szafki nocne.
-Wy idziecie do tego pokoju-Alois zwrócił się do służby, czyli dwóch lokai i guwernantki, po czym wskazał im pokój naprzeciwko swojego.
-Cielu, jakbyś mógł zamknąć drzwi.
-Oczywiście, tylko po co?
-Musimy sobie porozmawiać z naszą słodką dziewczynką-i uśmiechnął się jakby wyobrażał sobie nie wiadomo co
-Mówiłam ci,że masz mnie tak nie nazywać. I nie mam o czym z wami rozmawiać. Jade do swojej posiadłości. Nie jest mi tu dobrze.-mówiła spokojnym tonem
-Kochana kuzyneczko, jest burza, jeślibyś nie zauważyła-i Trancy odsunął ciężką zasłonę ukazując ciemne niebo, wielką ulewę i błyskawice. W czasie,kiedy nastąpił grzmot Ciel położył rękę na ramieniu Cillii. Dziewczyna drgnęła ale nikt nie wiedział czy od grzmotu czy niezwykle przyjemnego dotyku. Phantomhive odwrócił delikatnie hrabianke i spojrzał jej w oczy. Nie zauważył wcześniej,że i ona ma przepaske na oku.
-Porozmawiajmy. Proszę- „Proszę? To ja jeszcze potrafię wymówić to słowo?”-powiedział łagodnie Ciel z nadzieją w głosie
-Dobrze.-wszyscy usiedli na środkowym łożu. Alois na środku łoża w siadzie skrzyżnym, Ciel po lewej stronie a Cillia po prawej.
-No co tak sztywno. Wyglądacie jakbyście wstydzili się być sobą... albo tego, co robicie jak jesteście ze mną sami?-podpuszczał ich Alois. Oboje spojrzeli się na niego morderczym spojrzeniem.
-No nie wierze. Jesteście identyczni. Dokładnie tacy sami. Że ja tego nie zauważyłem wcześniej. To nie możliwe.
Ciel i Cillia spojrzeli na siebie i zmierzyli nieśmiało.
-Potrzebna nam jest ta oficjalność?-zapytał Ciel
-Myśle,że możemy sobie pozwolić na trochę rozluźnienia-odpowiedziała niepewnie
-No i fajnie. To teraz raz raz siadajcie tak jak wam wygodnie i omówimy to co mamy do ogarnięcia, tak?
Para przysunęła się trochę bliżej środka i usiedli w siadzie skrzyżnym jak Alois.
-Auć!- zakrzyczała Cillia
-Co się stało?-zainteresował się Alois
-Zakułam się. No wiesz, fiszbiny i stelaże...-zamyślonym tonem odpowiedziała
-No to zdejmij sukienkę- zaproponował kuzyn
-Zwariowałeś?! Jak ja się przy gościu będę prezentować?!-i kiwnęła głową w stronę hrabiego Phantomhive
-Jestem przekonany,że hrabia się nie obrazi oglądając twoje zgrabne ciałko okalane seksownym gorsetem i sukienką z koronki- w tej chwili Alois dostał w twarz
-Jesteś bezczelny,deprymujący i impertynencki!-wypowiedziała się Cillia
-No przestań się tak ukrywać. Czy nawet twoi rodzice nie widzieli ciebie w mniej oficjalnym stroju?-zadrwił Trancy. Cillia posmutniała troche, spuściła głowę na chwilkę ale zaraz spojrzała kuzynowi w oczy
-Nie mam rodziców.-stwierdziła cicho,aczkolwiek ostro i sucho. Alois zaśmiał się głośno cały czas patrząc na dziewczynkę lecz ta nie traciła powagi z twarzy. Jego śmiech stawał się coraz cichszy aż w końcu ustał.
-Jak to nie masz rodziców-zapytał już zupełnie poważnie
-No nie mam. Zostali zamordowani kiedy miałam 9 lat.
-Wiesz kto to zrobił lub jak zostali zamordowani?-wtrącił się Ciel a Cillia spojrzała na niego przenikliwie
-A dlaczego ciebie tak to zainteresowało?-spytała zaciekawiona
-Gdyż tak się składa,że szukam mordercy moich rodziców.
Patrzyli chwilę na siebie i próbowali doszukać się czegoś w swoich oczach.
-Nie wiem kto tego dokonał. Zostali spaleni razem z całą posiadłością. Zapewne chcieli też zabić i mnie ale wyjechałam w odwiedziny do przyjaciela.-mówiła cały czas patrząc mu w oczy a właściwie w oko.
-Mogłabyś zdjąć przepaskę?-zapytał Ciel nie tracąc kontaktu wzrokowego
-Nie.
-Dlaczego?
-Ponieważ, to jest coś czego się nie pokazuje.
-Myśle,że możemy mieć ze sobą więcej wspólnego niż ci się wydaje. Jeżeli zdejmę, ty również to zrobisz?-Cillia myślała chwilę
-Owszem.
Ciel odsunął grzywkę na bok i odwiązał przepaskę,która natychmiast spadła z jego oka. Chłopak otworzył oczy. Miał śliczne błękitne oczy, a na jednym z nich,prawym, świecił się fioletowy pentagram.
-Symbol faustowski 5 stopnia. Nieźle.-stwierdziła obojętnie Cillia
-Teraz ty.
Dziewczyna zrobiła dokładnie to samo co Ciel. Ta sama delikatność ruchów, gracja i umiarkowanie. Otworzyła swoje złote oczy. Na lewym oku miała marchewkowo czerwony pentagram,który po chwili miał krwisty kolor.
-Sebastian-stwierdziła Cillia mając na myśli uwiązanego demona
-Seriahna.-dodał Ciel
-Jak zginęli twoi rodzice?
-Tak samo jak twoi. Myślisz,że mogło to być czymś powiązane?
-Nie wykluczone. Lecz dziwi mnie bardziej to,że Scotland Yard nie powiązał tych przestępstw skoro były prawie identyczne...
-Aaaahhh skończcie juuuuż!!! Nudzi mi się!-krzyczał Alois
Para spojrzała na Trancy'ego z wrazem twarzy „Are you kidding me?”
-Zostańcie dzisiaj u mnie na noc. Będzie wspaniale!-krzyczał podekscytowany Alois
-Nie ma takiej potrzeby-próbował wybrnąć Ciel
-Nie gadaj tyle. Ty nie masz nic do powiedzenia bo i tak masz u mnie ubrania dla siebie. W sumie Cillia też...
-CO?!-krzyknęła Cillia
-No tak. Co taka zdziwiona?
-Masz dla mnie ubrania?
-A dlaczego by nie? To już koniec dyskusji. Ściągaj te kiecke!!!-szarpał się Alois z Cillią a Ciel próbował nie wybuchnąć śmiechem.
-Zostaw mnie ty zboczeńcu niedorobiony! Nie będziesz mnie rozbierał chamie jeden!-krzyczała
-Panienko! Co tu się dzieeeeejjjj?-wywarzyła drzwi Seriahna razem z Sebastianem
-No nie widzisz? Pomóż mi w końcu. Alois! Puść wreszcie!
-Trzeba przyznać,że widok jest co najmniej komiczny-szepnął Sebastian do Clauda
-Paniczu, proszę, puść panienkę Cillię. Takie zachowanie nie przystoi gospodarzowi domu.
Cillia, Alois,Seriahna i Claude męczyli się,żeby odplątać się z tej awantury a Sebastian i Ciel próbowali nie wybuchnąć śmiechem.
-Aloisie, to my już pojedziemy. Dziękujemy serdecznie za zaproszenie, ale mam jeszcze dużo papierów do wypełnienia. To dobranoc. Żegnam, Cillio.-powiedział szybko Ciel i śmiejąc się w duchu wyjechali z posiadłości Trancych. Kiedy lokajowi i guwernantce udało się ogarnąć ten cały harmider Alois dostał w twarz od Cillii i dziewczyna wyjechała z posiadłości. Alois poszedł zakończyć bankiet i wrócił do swojego pokoju.
-Paniczu, przygotowałem kąpiel-rzekł Claude do Aloisa.
-Wiesz,że chciałem tylko,żeby się rozluźniła.
-Wiem panie, lecz myśle,że nie powinieneś jej rozbierać paniczu.
-Być może i masz racje. Trudno. Zapewne znowu zobaczymy się dopiero za rok.
-Tak panicz myśli? A mi się wydaje,że nadejdzie to szybciej niż się panicz spodziewa.
-Claude, mówiłem ci jak się masz do mnie zwracać,kiedy jesteśmy sami. I o czym ty mówisz? Udało ci się coś zaobserwować?
-Dobrze Aloisie. Owszem. Nie zauważyłeś, jak hrabia Ciel i panienka Cillia na siebie spoglądali. Było to conajmniej sygnalizujące,iż częściej patrzyli się na siebie niż na organizatora bankietu choć tak nie powinno być w jego towarzystwie.
-Owszem, często na siebie spoglądali. Myślisz,że się w sobie zakochali?-zaśmiał się Alois
-Nie popadajmy w skrajność ale myśle ,że zapowiada się ciekawa znajomość. Z pewnością są sobą zainteresowani. Dobrze, chodź do kąpieli Aloisie.-rzekł Claude

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz