piątek, 31 lipca 2015

Rozdział V

~Marvolo~
-Daleko jeszcze?Daleko jeszcze? Daleko jeszcze? Daleko jeszcze? Daleko jeszcze?
-Zamknij się wreszcie! Mam cię dość! Jak ta jędza mogła dać mi najbardziej wkurwiającą istotę w tym zamku?
-Ejejejej jak się wyrażasz o mojej siostrze?
-Jest tak samo wkurwiająca jak ty.
-Jaaaa? Chyba cię coś pojebało. Chyba na pewno. Będe musiała powiedzieć siostrze.-i uciekła w stronę drzwi gabinetu Claudie. Złapałem ją i przeżuciłem przez bark a Nagini zasłoniła jej gębe. Kochane stworzątko...
-Co to to nie. Zostałaś przydzielona pode mnie i masz się mnie słuchać.
-I kurwa co z tego? Mam to gdzieś. Ona tylko sobie żartowała.
-Tak, jasne.
Szliśmy w stronę tego przeklętego czegoś co nie ma dupy,kiedy ta mała męda mnie dziabnęła.
-Ała aaaaaaaaaaa kurwa. Oszalalaś?
-Oczywiście........ że nie.-powiedziała oblizując usta od krwi.
-Aż tak ci smakuje,kochanie-stwierdziłem stawiając ją przed sobą.
-Synek,nie pozwalaj se. Bo ci zaraz tą różdżke w dupe wsadze i wyjdzie ci nosem. -pogroziła mi palcem przed jamą nosową.
-Dalej bo nie dojdziemy do tego Hefelpufa czy jak to tam płynęło?
-Miękniesz na stare lata Riddle-i poszła do przodu
W sumie niezła z niej dupa... Śpimy razem więc co mi tam.
-Hej Fallon...!
-Spierdalaj zboczeńcu-i jebła mi z liścia
Cholerna legilimencja. Doszliśmy wreszcie do Hufflepuffu. Wielkie żółto-czarne coś dyndało i przed nosem.
-Ja ją kiedyś zarżnę.
-Chyba zerżniesz-zaśmiała się Fallon
-Naprawdę tego chcesz?
-Nieeeeeeee. Możesz sobie pomażyć Tom.
-Szacunek kurwa. Jestem twoim panem i Marvolo, dziecko,Marvolo.
-Po pierwsze nie palę, po drugie jestem od ciebie starsza cwelu. - zarzuciła włosami przed moją twarzą.Kaszlnąłem.Wpisałem sekretnego koda tzn. powiedziałem hasło do tego hędożonego obrazu.Żółć.Wszędzie żółć.Żółć everywhere.Czy to babsko maiło coś z głową gdy to urządzała.I w ogóle co to za dziury z drzwiczkami jak u hobbita.
-Wtf?! Tunel co kurwa?-Otworzyłem jedne drzwi,z których wyskoczyła mi głowa tego bękarta diabła tzn.Fallon-Aaaaa.-jebłem na glebę,a ta małpa zaczeła się ze mnie śmiać.-W takim razie ja się obrażam.-Otrzepałem szatę i poszedłem w kierunku łazienki i takie querva-Faaalllooonnn!!!
Stanęła przede mną i otworzyła pierwsze lepsze drzwiczki, za którymi kryło się to upragnione pomieszczenie. Ogarnąłem się, potem debilka i na końcu te jej kundle.
-Maaarvooolooo!-krzyknęła do mnie
Podszedłem do jednych miniaturowych drzwiczek i otworzyłem je. W środku lezała na wielkim łożu Fallon ze szczeniakami i dłonią wskazywała mi kierunek obok siebie.
-Chyba śnisz,że będe spał z tymi kundlami. Jeszcze mi zapchlą i osikają pościel...
-Spokojnie, są nadzy. Nie masz się o co martwić.
-Taaa, rzeczywiście-stwierdziłem obojętnie i położyłem się koło niej.
Zasnęliśmy,kiedy Fallon zajebała mi całą kołdre. Jakoś w połowie nocy przytuliła się do mnie. Chyba nieświadomie... chyba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz