~Marvolo~
-Daleko
jeszcze?Daleko jeszcze? Daleko jeszcze? Daleko jeszcze? Daleko
jeszcze?
-Zamknij
się wreszcie! Mam cię dość! Jak ta jędza mogła dać mi
najbardziej wkurwiającą istotę w tym zamku?
-Ejejejej
jak się wyrażasz o mojej siostrze?
-Jest
tak samo wkurwiająca jak ty.
-Jaaaa?
Chyba cię coś pojebało. Chyba na pewno. Będe musiała powiedzieć
siostrze.-i uciekła w stronę drzwi gabinetu Claudie. Złapałem ją
i przeżuciłem przez bark a Nagini zasłoniła jej gębe. Kochane
stworzątko...
-Co
to to nie. Zostałaś przydzielona pode mnie i masz się mnie
słuchać.
-I
kurwa co z tego? Mam to gdzieś. Ona tylko sobie żartowała.
-Tak,
jasne.
Szliśmy
w stronę tego przeklętego czegoś co nie ma dupy,kiedy ta mała
męda mnie dziabnęła.
-Ała
aaaaaaaaaaa kurwa. Oszalalaś?
-Oczywiście........
że nie.-powiedziała oblizując usta od krwi.
-Aż
tak ci smakuje,kochanie-stwierdziłem stawiając ją przed sobą.
-Synek,nie
pozwalaj se. Bo ci zaraz tą różdżke w dupe wsadze i wyjdzie ci
nosem. -pogroziła mi palcem przed jamą nosową.
-Dalej
bo nie dojdziemy do tego Hefelpufa czy jak to tam płynęło?
-Miękniesz
na stare lata Riddle-i poszła do przodu
W
sumie niezła z niej dupa... Śpimy razem więc co mi tam.
-Hej
Fallon...!
-Spierdalaj
zboczeńcu-i jebła mi z liścia
Cholerna
legilimencja. Doszliśmy wreszcie do Hufflepuffu. Wielkie
żółto-czarne coś dyndało i przed nosem.
-Ja
ją kiedyś zarżnę.
-Chyba
zerżniesz-zaśmiała się Fallon
-Naprawdę
tego chcesz?
-Nieeeeeeee.
Możesz sobie pomażyć Tom.
-Szacunek
kurwa. Jestem twoim panem i Marvolo, dziecko,Marvolo.
-Po
pierwsze nie palę, po drugie jestem od ciebie starsza cwelu. -
zarzuciła włosami przed moją twarzą.Kaszlnąłem.Wpisałem
sekretnego koda tzn. powiedziałem hasło do tego hędożonego
obrazu.Żółć.Wszędzie żółć.Żółć everywhere.Czy to babsko
maiło coś z głową gdy to urządzała.I w ogóle co to za dziury z
drzwiczkami jak u hobbita.
-Wtf?!
Tunel co kurwa?-Otworzyłem jedne drzwi,z których wyskoczyła mi
głowa tego bękarta diabła tzn.Fallon-Aaaaa.-jebłem na glebę,a ta
małpa zaczeła się ze mnie śmiać.-W takim razie ja się
obrażam.-Otrzepałem szatę i poszedłem w kierunku łazienki i
takie querva-Faaalllooonnn!!!
Stanęła
przede mną i otworzyła pierwsze lepsze drzwiczki, za którymi kryło
się to upragnione pomieszczenie. Ogarnąłem się, potem debilka i
na końcu te jej kundle.
-Maaarvooolooo!-krzyknęła
do mnie
Podszedłem
do jednych miniaturowych drzwiczek i otworzyłem je. W środku lezała
na wielkim łożu Fallon ze szczeniakami i dłonią wskazywała mi
kierunek obok siebie.
-Chyba
śnisz,że będe spał z tymi kundlami. Jeszcze mi zapchlą i osikają
pościel...
-Spokojnie,
są nadzy. Nie masz się o co martwić.
-Taaa,
rzeczywiście-stwierdziłem obojętnie i położyłem się koło
niej.
Zasnęliśmy,kiedy
Fallon zajebała mi całą kołdre. Jakoś w połowie nocy przytuliła
się do mnie. Chyba nieświadomie... chyba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz