piątek, 31 lipca 2015

Kiroshitsuji 3

-Alois zachowywał się bezpardonowo w stosunku do swojej kuzynki. Oh czy on nie potrafi zachowywać się dojrzalej? Popełnił straszne faux pas.-lamentował Ciel jadąc powozem i rozmawiając z Sebastianem
-Myślę,że nie powinien tego robić aczkolwiek podobno chciał jej pomóc. Ciekaw jestem tylko, jak zareagowała panienka Cillia po naszym wyjściu. A panicz jak myśli?
-Oby tylko dała mu w twarz i nie obraziła się na dobre...
-Czyżby panicz miał jakiś interes do panienki Cillii?
-Oczywiście,że nie!-zbulwersował się Ciel
-Niech się panicz nie obraża, ale śmiem twierdzić,iż panienka wpadła paniczowi w oko, czy się mylę?
-Nic nie mam do tej dziewczyny!
-Paniczu, to nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ale myśle,że oboje znamy odpowiedź choć panicz się do niej nie przyzna.-Sebastian uśmiechnął się podstępnie. Ciel zrobił naburmuszoną minę i nie odezwał się więcej.

-Zaraz będziemy dojeżdżać do posiadłości. Panienko,wytrzymaj jeszcze chwilkę.-uspokajała Cillie Seriahna. Cillia leżała z głową na kolanach guwernantki i dyszała. Miała dreszcze na całym ciele a z jej ust wyciekała krew.Wręcz dławiła się nią. Nie zdiagnozowano jej choroby. Wiedziała tylko,że nikt nie może jej dotknąć,kiedy ona tego nie chciała. Zły dotyk w miejscu, w którym się tego nie spodziewała wywoływał bardzo mocne objawy. To była choroba dziedziczna. Jej ojciec również to miał, lecz dosyć mocno ukryte.
-I...ile jeeeszcze?-ledwo zapytała dziewczynka
-Już niedaleko panienko. Za chwilkę podam tobie antidotum.-Cillia tylko kiwnęła głową. Nie miała już siły żeby cokolwiek mówić.
Dojechały na miejsce. Seriahna wzięła delikatnie Cillie na ręce i szybko zaniosła do gabinetu dziewczynki. Ułożyła ją na podłodze, przytrzymując ciało, rozcięła nożem wewnętrzną część przedramienia Cillii wzdłuż żył i wcisnęła w tętnice biały lek przypominający ołówek. Przykryła panienkę kołdrą i wyszła z pokoju. Przez kolejne 2 godziny Cillia krztusiła się krwią aż zasnęła z wycieńczenia.

-Szybciej Claude! Musze jak najszybciej dostać się do Ciela!-krzyczał Alois
-Paniczu, czy aż tak ci się spieszy aby wyjaśnić tę wiadomość? Pierre przygotuj powóz.
-Prosze Claude, poooospiesz się. Bardzo mi na tym zależy. Ona chyba umarła! Ktoś ją podmienił! Jest przetrzymywana!
-Dlatego,że napisała do ciebie list z zaproszeniem na popołudniową herbatę?-zapytał Claude unosząc brew
-Po tym co jej zrobiłem powinna się do mnie nie odzywać przez najbliższe 3 lata a nie pisać po tygodniu do cholery! Ciel musi mi pomóc rozwiązać tę zagwozdkę.
-Dobrze, Aloisie, więc jedźmy.

-„ Do hrabiego Ciela Phantomhive'a
Chciałabym serdecznie zaprosić Ciebie,hrabio, na popołudniową herbatę do mojej posiadłości. Zapraszam 27 kwietnia około godziny 17.00.
Cillia Phalkonhive.”
-Nie wydaje Ci się to trochę podejrzane? Dostałem taki sam list. To nie jest normalne! A poza tym dlaczego ciebie też zaprosiła?
-Aloisie, nie widzę w tym nic nienormalnego, prócz tego, iż widzisz w tej wiadomości cokolwiek zdumiewającego. Jedyna,rzecz,która dziwi mnie w tej wiadomości, to fakt,że w ogóle do mnie dotarła. Twoja kuzynka zaprosiła mnie do siebie po jednym bankiecie. Ale dlaczego nie miałbym przyjąć zaproszenia...? Czy Cillia posiada jakąś firmę bądź zakład?
-Człowieku, nigdy nie słyszałeś o firmie Phalkon?
-No tak, a jaki to ma związek?
-To,że ta firma należy do rodu Phalkonhive. Jakieś 3 lata temu zawiązała współpracę z prywatnym zasobem Królowej Wiktorii lecz ta stwierdziła ostatnio,iż nie ma czasu na tego typu sprawy i zostawiła wszystko w rękach Cillii. Czujesz to? Jakie ona ma wtyki mmm. Też tak chce.
-Jprdl. Że ja tego nie zjarzyłem... Być może ma jakieś sprawy biznesowe czy...
-Być może. Twoja firma też się dobrze rozwija.
-Gdybyś wprowadził na rynek coś nowego twoja też jakoś by dawała rade.
-Aaa nie chce mi się.
-Mniejsza o to. Zostań u mnie i razem pojedziemy do Cillii. A gdzie Claude i Sebastian?
-Pewnie na dole. Oby przygotowali coś słodkiego.

-Panienko, jeśli mogę spytać, to dlaczego zaprosiłaś panicza Ciela i Aloisa na herbatę?
-Chce pomóc kuzynowi wyjść z długów rodzimej firmy wujaszka.
-A Ciela?
-Phantomhive bardzo dynamicznie się rozwija na wszystkich odłamach przemysłu co czyni go zagrożeniem dla powodzenia mojej firmy. Myśle,że jeśli zgodziłby się na zawarcie sojuszu, o wiele lepiej rozwijałaby się gospodarka brytyjska zważywszy na składy Królowej,które leżą pod moim zwierzchnictwem. Firma Phantom może mi pomóc.
-Taka młoda a myśli lepiej od rasowego polityka. Tylko pozostaje jeden drobny problem. Phantomhive nie zgodzi się na sojusz z największym wrogiem biznesowym.
-Nie ma problemu. Zobaczysz,że poradzę. Ja miałabym nie dać rady?-uśmiechnęła się przebiegle

-Witam was w mojej posiadłości. Muszę z hrabiami porozmawiać o pewnej bardzo istotnej sprawie, niecierpiącej zwłoki. Dlatego chciałabym zaprosić paniczów do ogrodu. Wszystko jest już przygotowane. A lokajów chciałabym poprosić do bawialni, gdzie są już przygotowane pewne rozrywki dla panów. Seriahno...
-Więc chcesz mnie zabić! Byłem tego pewien. Specjalnie oddzielasz mnie od Claude'a. Jak możesz być tak nieczuła. Prosze! Ja chce żyć!!!-krzyczał histerycznie i rozpaczliwie Alois. Cillia spojrzała pogardliwym i zdziwionym wzrokiem na Aloisa, a następnie na Ciela,który również nie krył zażenowania.
-On tak zawsze?-zapytała Cillia
-Nie. Ale często...-odparł spokojnie Ciel
-A więc chodźmy. Alois,kiedy będziesz w stanie się podnieść dojdź do nas.-para poszła w stronę ślicznie nakrytego stołu z trzema krzesłami na środku zadbanego ogrodu wśród krzewów róż. Alois dobiegł do pary,kiedy ta siadała. Na miejscu stała pokojówka Menior,która obsługiwała wszystkich dookoła.
-A więc chciałam z hrabiami poro...
-Nie tak oficjalnie. Cilliuś, mów nam po imieniu bo czuję się wyjątkowo sztywnie.-stwierdził słodko Alois
-Jeżeli panienka używa takiego tytułu to musi to wskazywać na powagę sytuacji Aloisie. Może przy jakiejś innej sposobności-stwierdził poważnie Ciel
-Więc, tak.. Chciałam z hrabiami porozmawiać o zespoleniu naszych firm w jedną dużą spółkę funkcjonującą jako w jakimś procencie rządowe przedsiębiorstwo.
-Uważa hrabianka,że jest to dobry pomysł aby połączyć nasze spółki w jeden zarząd? Mogłoby to zagrozić prywatnym interesom mniejszości grupowej w Wielkiej Brytani-stwierdził Ciel
-Myślę,że jest to bardzo dobra inwestycja poprawiająca jakość brytyjskiej gospodarki,która nieco ucierpiała na ostatnich pojedynkach z Francją która rozwija się dość dynamicznie. Nie twierdze,że może nam zagrażać w tej chwili ale kto wie? Jako że pańska firma, hrabio, jest rozpowszechniona na 78% rozkrzewień przemysłu i rozwija się szybko i sprawnie chciałabym zaproponować układ,który będzie miał korzyści dla mojej jak i pańskiej przedsiębiorczości. Połączylibyśmy pańską firmę, moją i hrabiego Trancy'ego w jedną spółkę akcyjną, która legalnie zajmowałaby ponad 65% przedsiębiorczości na terenie Wielkiej Brytanii.
-Zdaje sobie panienka sprawę,że firma hrabiego jest zadłużona na kilkaset tysięcy funtów?
-Oczywiście aczkolwiek myślę,że w ciągu kilku tygodni udałoby się nam razem łącząc siły wydostać tę spółkę z kryzysu.
-Uważam,że to jest dość dobra idea i jestem przychylny wobec niej aczkolwiek kto miałby wchodzić w zarząd nadzorujący pracę całej spółki?
-A może ja nie jestem przychylny, co?-zagadał arogancko Alois
-Ty nie masz nic do gadania, dopóki ja utrzymuje twoją firmę na w miarę solidnym fundamencie.-odegrał się Phantomhive.
-Zarząd będzie się składał z przedstawicieli trzech złączonych spółek,którzy będą ze sobą stale współpracować dla zadowolenia każdej ze stron. Jeśli panicz się zgodzi mam już uszykowane wszystkie umowy. Gdyby hrabia chciał,mogę je przynieść nawet teraz. Jeśli nie... ma hrabia czas do jutra na decyzję.
-Myśle,że nie ma takiej potrzeby. Wydaje się wszystko jasne czyste i klarowne, aczkolwiek męczy mnie jeszcze jedno pytanie.
-A mianowicie?
-Dlaczego właścicielka największej firmy w Wielkiej Brytanii i jednej z największych w Europie chce podjąć współpracę z moją spółką?
-Powody prywatne.
-Rozumiem. Więc, gdybym mógł prosić o przyniesienie umowy...
-Ależ oczywiście. Menior, leży na moim biurku.
-Już idę panienko.

-Skąd się tu wzięłaś?-zapytał zdenerwowany Sebastian
-Nie dawałaś znaku życia od XIV wieku.-stwierdził pochmurno Claude
-Nie było czasu ani sposobności. Poza tym wam się powodziło i to chyba najważniejsze. Mi się nic nie stało. Jakoś udało mi się stamtąd uciec aczkolwiek nadal pozostaje ta sama rządząca sekta. T
-Ale mogłaś chociaż zaznaczyć,że cię nie zniszczyli. Nawet nie wiesz jak długo szukaliśmy ciebie.-stwierdził Sebastian
-To było dla waszego dobra. Nadal was szukają,gdyż wyczuwają wasze zasoby mocy. Mnie mieli na haku przez dłuuugi czas. Nie mogłam was narażać wiedząc,że znajdą was szybciej ode mnie. Teraz na pewien czas jestem ukryta ale nie wiem jak długo to potrwa. Mogą nas zdemaskować bardzo szybko. Zbierają sprzymierzeńców,żeby nas zniszczyć. Póki co nam zostaje tylko się ukrywać.
-Ile można się ukrywać Seriahno? Trzeba coś z tym zrobić. Nie mogą ciągle rządzić przez tyle pokoleń. Piekło, jest źle. Spoko. To da się zrozumieć ale taki terror wobec swoich najbliższych nawet u nas jest niedopuszczalny.-twierdził Claude
-Jak na razie trzymajmy się tego co mamy. Póki łączą nas kontrakty nie mogą nam nic zrobić. Potem będziemy się martwić. A właściwie dlaczego panienka Cillia zaprosiła panicza Ciela. Aloisa rozumiem bo to rodzina ale Ciel?-dziwił się Sebastian
-Tłumaczyła mi,że to sprawy biznesowe, ale ja myślę,że szuka kontaktu z Phantomhivem.
-Czyżby spodobał jej się młody panicz? Przecież taka spółka jak wasza nie potrzebuje sprzymierzeńców żeby zniszczyć wszystko inne dookoła...-spekulował słodko Claude
-Sama się nad tym zastanawiam.
-Nie powiedziałaby tobie,gdyby ktoś jej się spodobał?-wymyślał Sebcio
-W żadnym wypadku. Ona sama przed sobą nie przyznałaby się,że ktoś jej się spodobał a co dopiero przede mną. Zniżyła by się i ośmieszyła-śmiała się Seriahna udając nadufany głos Cillii.
-Mój panicz podobnie. Ale po nim dobrze widać,kiedy jakaś dziewczyna mu się podoba. Od razu się rumieni i nie może przestać patrzeć-śmiał się Sebuś
-Mmm ale to musi słodko wyglądać...-rozmarzył się Claude
-Co musi słodko wyglądać?-spytała głowa Menior wychylająca się zza drzwi
-Rumieniący się Ciel. Co tu robisz?-pytała rozmarzona Seriahna
-Lady Cillia kazała przynieść umowę złączenia spółek, którą zaraz podpisze Lord Ciel i panicz Alois.-odpowiedziała usłużnie
-To dlaczego tu stoisz? Nie! Cicho! Idziemy z nią. Przyjrzymy się co nieco-uknuła szatański plan Seriahna
-Ale jak?-zapytał niedowerzający Sebastian
-Ale co?-zdziwiła się Ser
-No jak przekonałyście panicza? To nie możliwe,żeby z kimś współpracował. Nie realne!-darł się Sebuś
-Uwierz mi,że Cillia ma prawdziwy dar przekonywania
-Ciekawe ile razy go przelizała?- zaśmiał się Claude
-Jesteś niepoprawny! Panienka Cillia pochodzi z zcnego rodu Phalkonhive'ów. Nie kurwi się na lewo i prawo jak twój Trancy-wkurwiła się Seriahna
-Że słucham?-zdenerwował się Claude i zaczęli się szarpać
-Dość! Dość! Dość!-krzyczał Sebastian i rozdzielił ich.-Zachowujcie się jak dojrzali ludzie. Claude nie powinieneś tak mówić o panience Cillii. Przynajmniej nie przy niej-dodał ciszej
-Oh no chodźcie już bo to wyda się podejrzane!-krzyknęła Menior

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz