-Alois
zachowywał się bezpardonowo w stosunku do swojej kuzynki. Oh czy on
nie potrafi zachowywać się dojrzalej? Popełnił straszne faux
pas.-lamentował Ciel jadąc powozem i rozmawiając z Sebastianem
-Myślę,że
nie powinien tego robić aczkolwiek podobno chciał jej pomóc.
Ciekaw jestem tylko, jak zareagowała panienka Cillia po naszym
wyjściu. A panicz jak myśli?
-Oby
tylko dała mu w twarz i nie obraziła się na dobre...
-Czyżby
panicz miał jakiś interes do panienki Cillii?
-Oczywiście,że
nie!-zbulwersował się Ciel
-Niech
się panicz nie obraża, ale śmiem twierdzić,iż panienka wpadła
paniczowi w oko, czy się mylę?
-Nic
nie mam do tej dziewczyny!
-Paniczu,
to nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ale myśle,że oboje znamy
odpowiedź choć panicz się do niej nie przyzna.-Sebastian
uśmiechnął się podstępnie. Ciel zrobił naburmuszoną minę i
nie odezwał się więcej.
-Zaraz
będziemy dojeżdżać do posiadłości. Panienko,wytrzymaj jeszcze
chwilkę.-uspokajała Cillie Seriahna. Cillia leżała z głową na
kolanach guwernantki i dyszała. Miała dreszcze na całym ciele a z
jej ust wyciekała krew.Wręcz dławiła się nią. Nie zdiagnozowano
jej choroby. Wiedziała tylko,że nikt nie może jej dotknąć,kiedy
ona tego nie chciała. Zły dotyk w miejscu, w którym się tego nie
spodziewała wywoływał bardzo mocne objawy. To była choroba
dziedziczna. Jej ojciec również to miał, lecz dosyć mocno ukryte.
-I...ile
jeeeszcze?-ledwo zapytała dziewczynka
-Już
niedaleko panienko. Za chwilkę podam tobie antidotum.-Cillia tylko
kiwnęła głową. Nie miała już siły żeby cokolwiek mówić.
Dojechały
na miejsce. Seriahna wzięła delikatnie Cillie na ręce i szybko
zaniosła do gabinetu dziewczynki. Ułożyła ją na podłodze,
przytrzymując ciało, rozcięła nożem wewnętrzną część
przedramienia Cillii wzdłuż żył i wcisnęła w tętnice biały
lek przypominający ołówek. Przykryła panienkę kołdrą i wyszła
z pokoju. Przez kolejne 2 godziny Cillia krztusiła się krwią aż
zasnęła z wycieńczenia.
-Szybciej
Claude! Musze jak najszybciej dostać się do Ciela!-krzyczał Alois
-Paniczu,
czy aż tak ci się spieszy aby wyjaśnić tę wiadomość? Pierre
przygotuj powóz.
-Prosze
Claude, poooospiesz się. Bardzo mi na tym zależy. Ona chyba umarła!
Ktoś ją podmienił! Jest przetrzymywana!
-Dlatego,że
napisała do ciebie list z zaproszeniem na popołudniową
herbatę?-zapytał Claude unosząc brew
-Po
tym co jej zrobiłem powinna się do mnie nie odzywać przez
najbliższe 3 lata a nie pisać po tygodniu do cholery! Ciel musi mi
pomóc rozwiązać tę zagwozdkę.
-Dobrze,
Aloisie, więc jedźmy.
-„
Do hrabiego Ciela Phantomhive'a
Chciałabym
serdecznie zaprosić Ciebie,hrabio, na popołudniową herbatę do
mojej posiadłości. Zapraszam 27 kwietnia około godziny 17.00.
Cillia
Phalkonhive.”
-Nie
wydaje Ci się to trochę podejrzane? Dostałem taki sam list. To nie
jest normalne! A poza tym dlaczego ciebie też zaprosiła?
-Aloisie,
nie widzę w tym nic nienormalnego, prócz tego, iż widzisz w tej
wiadomości cokolwiek zdumiewającego. Jedyna,rzecz,która dziwi mnie
w tej wiadomości, to fakt,że w ogóle do mnie dotarła. Twoja
kuzynka zaprosiła mnie do siebie po jednym bankiecie. Ale dlaczego
nie miałbym przyjąć zaproszenia...? Czy Cillia posiada jakąś
firmę bądź zakład?
-Człowieku,
nigdy nie słyszałeś o firmie Phalkon?
-No
tak, a jaki to ma związek?
-To,że
ta firma należy do rodu Phalkonhive. Jakieś 3 lata temu zawiązała
współpracę z prywatnym zasobem Królowej Wiktorii lecz ta
stwierdziła ostatnio,iż nie ma czasu na tego typu sprawy i
zostawiła wszystko w rękach Cillii. Czujesz to? Jakie ona ma wtyki
mmm. Też tak chce.
-Jprdl.
Że ja tego nie zjarzyłem... Być może ma jakieś sprawy biznesowe
czy...
-Być
może. Twoja firma też się dobrze rozwija.
-Gdybyś
wprowadził na rynek coś nowego twoja też jakoś by dawała rade.
-Aaa
nie chce mi się.
-Mniejsza
o to. Zostań u mnie i razem pojedziemy do Cillii. A gdzie Claude i
Sebastian?
-Pewnie
na dole. Oby przygotowali coś słodkiego.
-Panienko,
jeśli mogę spytać, to dlaczego zaprosiłaś panicza Ciela i Aloisa
na herbatę?
-Chce
pomóc kuzynowi wyjść z długów rodzimej firmy wujaszka.
-A
Ciela?
-Phantomhive
bardzo dynamicznie się rozwija na wszystkich odłamach przemysłu co
czyni go zagrożeniem dla powodzenia mojej firmy. Myśle,że jeśli
zgodziłby się na zawarcie sojuszu, o wiele lepiej rozwijałaby się
gospodarka brytyjska zważywszy na składy Królowej,które leżą
pod moim zwierzchnictwem. Firma Phantom może mi pomóc.
-Taka
młoda a myśli lepiej od rasowego polityka. Tylko pozostaje jeden
drobny problem. Phantomhive nie zgodzi się na sojusz z największym
wrogiem biznesowym.
-Nie
ma problemu. Zobaczysz,że poradzę. Ja miałabym nie dać
rady?-uśmiechnęła się przebiegle
-Witam
was w mojej posiadłości. Muszę z hrabiami porozmawiać o pewnej
bardzo istotnej sprawie, niecierpiącej zwłoki. Dlatego chciałabym
zaprosić paniczów do ogrodu. Wszystko jest już przygotowane. A
lokajów chciałabym poprosić do bawialni, gdzie są już
przygotowane pewne rozrywki dla panów. Seriahno...
-Więc
chcesz mnie zabić! Byłem tego pewien. Specjalnie oddzielasz mnie od
Claude'a. Jak możesz być tak nieczuła. Prosze! Ja chce
żyć!!!-krzyczał histerycznie i rozpaczliwie Alois. Cillia
spojrzała pogardliwym i zdziwionym wzrokiem na Aloisa, a następnie
na Ciela,który również nie krył zażenowania.
-On
tak zawsze?-zapytała Cillia
-Nie.
Ale często...-odparł spokojnie Ciel
-A
więc chodźmy. Alois,kiedy będziesz w stanie się podnieść dojdź
do nas.-para poszła w stronę ślicznie nakrytego stołu z trzema
krzesłami na środku zadbanego ogrodu wśród krzewów róż. Alois
dobiegł do pary,kiedy ta siadała. Na miejscu stała pokojówka
Menior,która obsługiwała wszystkich dookoła.
-A
więc chciałam z hrabiami poro...
-Nie
tak oficjalnie. Cilliuś, mów nam po imieniu bo czuję się
wyjątkowo sztywnie.-stwierdził słodko Alois
-Jeżeli
panienka używa takiego tytułu to musi to wskazywać na powagę
sytuacji Aloisie. Może przy jakiejś innej sposobności-stwierdził
poważnie Ciel
-Więc,
tak.. Chciałam z hrabiami porozmawiać o zespoleniu naszych firm w
jedną dużą spółkę funkcjonującą jako w jakimś procencie
rządowe przedsiębiorstwo.
-Uważa
hrabianka,że jest to dobry pomysł aby połączyć nasze spółki w
jeden zarząd? Mogłoby to zagrozić prywatnym interesom mniejszości
grupowej w Wielkiej Brytani-stwierdził Ciel
-Myślę,że
jest to bardzo dobra inwestycja poprawiająca jakość brytyjskiej
gospodarki,która nieco ucierpiała na ostatnich pojedynkach z
Francją która rozwija się dość dynamicznie. Nie twierdze,że
może nam zagrażać w tej chwili ale kto wie? Jako że pańska
firma, hrabio, jest rozpowszechniona na 78% rozkrzewień przemysłu i
rozwija się szybko i sprawnie chciałabym zaproponować układ,który
będzie miał korzyści dla mojej jak i pańskiej przedsiębiorczości.
Połączylibyśmy pańską firmę, moją i hrabiego Trancy'ego w
jedną spółkę akcyjną, która legalnie zajmowałaby ponad 65%
przedsiębiorczości na terenie Wielkiej Brytanii.
-Zdaje
sobie panienka sprawę,że firma hrabiego jest zadłużona na
kilkaset tysięcy funtów?
-Oczywiście
aczkolwiek myślę,że w ciągu kilku tygodni udałoby się nam razem
łącząc siły wydostać tę spółkę z kryzysu.
-Uważam,że
to jest dość dobra idea i jestem przychylny wobec niej aczkolwiek
kto miałby wchodzić w zarząd nadzorujący pracę całej spółki?
-A
może ja nie jestem przychylny, co?-zagadał arogancko Alois
-Ty
nie masz nic do gadania, dopóki ja utrzymuje twoją firmę na w
miarę solidnym fundamencie.-odegrał się Phantomhive.
-Zarząd
będzie się składał z przedstawicieli trzech złączonych
spółek,którzy będą ze sobą stale współpracować dla
zadowolenia każdej ze stron. Jeśli panicz się zgodzi mam już
uszykowane wszystkie umowy. Gdyby hrabia chciał,mogę je przynieść
nawet teraz. Jeśli nie... ma hrabia czas do jutra na decyzję.
-Myśle,że
nie ma takiej potrzeby. Wydaje się wszystko jasne czyste i klarowne,
aczkolwiek męczy mnie jeszcze jedno pytanie.
-A
mianowicie?
-Dlaczego
właścicielka największej firmy w Wielkiej Brytanii i jednej z
największych w Europie chce podjąć współpracę z moją spółką?
-Powody
prywatne.
-Rozumiem.
Więc, gdybym mógł prosić o przyniesienie umowy...
-Ależ
oczywiście. Menior, leży na moim biurku.
-Już
idę panienko.
-Skąd
się tu wzięłaś?-zapytał zdenerwowany Sebastian
-Nie
dawałaś znaku życia od XIV wieku.-stwierdził pochmurno Claude
-Nie
było czasu ani sposobności. Poza tym wam się powodziło i to chyba
najważniejsze. Mi się nic nie stało. Jakoś udało mi się stamtąd
uciec aczkolwiek nadal pozostaje ta sama rządząca sekta. T
-Ale
mogłaś chociaż zaznaczyć,że cię nie zniszczyli. Nawet nie wiesz
jak długo szukaliśmy ciebie.-stwierdził Sebastian
-To
było dla waszego dobra. Nadal was szukają,gdyż wyczuwają wasze
zasoby mocy. Mnie mieli na haku przez dłuuugi czas. Nie mogłam was
narażać wiedząc,że znajdą was szybciej ode mnie. Teraz na pewien
czas jestem ukryta ale nie wiem jak długo to potrwa. Mogą nas
zdemaskować bardzo szybko. Zbierają sprzymierzeńców,żeby nas
zniszczyć. Póki co nam zostaje tylko się ukrywać.
-Ile
można się ukrywać Seriahno? Trzeba coś z tym zrobić. Nie mogą
ciągle rządzić przez tyle pokoleń. Piekło, jest źle. Spoko. To
da się zrozumieć ale taki terror wobec swoich najbliższych nawet u
nas jest niedopuszczalny.-twierdził Claude
-Jak
na razie trzymajmy się tego co mamy. Póki łączą nas kontrakty
nie mogą nam nic zrobić. Potem będziemy się martwić. A właściwie
dlaczego panienka Cillia zaprosiła panicza Ciela. Aloisa rozumiem bo
to rodzina ale Ciel?-dziwił się Sebastian
-Tłumaczyła
mi,że to sprawy biznesowe, ale ja myślę,że szuka kontaktu z
Phantomhivem.
-Czyżby
spodobał jej się młody panicz? Przecież taka spółka jak wasza
nie potrzebuje sprzymierzeńców żeby zniszczyć wszystko inne
dookoła...-spekulował słodko Claude
-Sama
się nad tym zastanawiam.
-Nie
powiedziałaby tobie,gdyby ktoś jej się spodobał?-wymyślał
Sebcio
-W
żadnym wypadku. Ona sama przed sobą nie przyznałaby się,że ktoś
jej się spodobał a co dopiero przede mną. Zniżyła by się i
ośmieszyła-śmiała się Seriahna udając nadufany głos Cillii.
-Mój
panicz podobnie. Ale po nim dobrze widać,kiedy jakaś dziewczyna mu
się podoba. Od razu się rumieni i nie może przestać patrzeć-śmiał
się Sebuś
-Mmm
ale to musi słodko wyglądać...-rozmarzył się Claude
-Co
musi słodko wyglądać?-spytała głowa Menior wychylająca się zza
drzwi
-Rumieniący
się Ciel. Co tu robisz?-pytała rozmarzona Seriahna
-Lady
Cillia kazała przynieść umowę złączenia spółek, którą zaraz
podpisze Lord Ciel i panicz Alois.-odpowiedziała usłużnie
-To
dlaczego tu stoisz? Nie! Cicho! Idziemy z nią. Przyjrzymy się co
nieco-uknuła szatański plan Seriahna
-Ale
jak?-zapytał niedowerzający Sebastian
-Ale
co?-zdziwiła się Ser
-No
jak przekonałyście panicza? To nie możliwe,żeby z kimś
współpracował. Nie realne!-darł się Sebuś
-Uwierz
mi,że Cillia ma prawdziwy dar przekonywania
-Ciekawe
ile razy go przelizała?- zaśmiał się Claude
-Jesteś
niepoprawny! Panienka Cillia pochodzi z zcnego rodu Phalkonhive'ów.
Nie kurwi się na lewo i prawo jak twój Trancy-wkurwiła się
Seriahna
-Że
słucham?-zdenerwował się Claude i zaczęli się szarpać
-Dość!
Dość! Dość!-krzyczał Sebastian i rozdzielił ich.-Zachowujcie
się jak dojrzali ludzie. Claude nie powinieneś tak mówić o
panience Cillii. Przynajmniej nie przy niej-dodał ciszej
-Oh
no chodźcie już bo to wyda się podejrzane!-krzyknęła Menior
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz