-A
więc dziękuję paniczowi za współprace. Jestem przekonana,że
jeżeli już za tydzień wejdzie „Pitip” (pierwsza wspólna
zabawka współpracujących spółek) dzieci rzucą się na niego i
Trancy Indastris wyjdzie z długów w mniej niż 1,5
miesiąca.-stwierdziła Cillia
-Również
mam taką nadzieje. Dziękuje serdecznie za ofertę i podjęcie
ryzyka wybierając moją firmę, my lady- Ciel wstał z miejsca i
teatralnie ucałował dłoń siedzącej dziewczyny.
-No
wreszcie! To teraz tak- Alois wstał i stanął między nimi- To jest
Ciel. To jest Cillia. Zacznijcie używać imion bo zapomnicie ich w
końcu. Mam dość tych tytułów i wiecznego Phantomhive,
Phalkonhive! Jprdl! Ale wasze nazwiska są podobne...- Ciel i Cillia
spojrzeli na siebie i dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało
spuszczając wzrok.
-Ciel.-stwierdził
właściciel imienia z lekko nieśmiałym tonem podając dziewczynie
rękę.
-Cillia-
w sumie to samo z dziewczyną
-No
nareszcie! A teraz chodźcie. Opierdolimy tych debili w krzakach,że
nas podglądają i mają z nas beke ok?- Ciel i Cillia spojrzeli się
dookoła siebie i nim się spostrzegli zobaczyli leżące demony za
jednym z krzaków róż. Czarno-białych, szczepionych róż. Tarzali
się po trawie i ryczeli ze śmiechu.
-I
co was tak kurwa jasna cieszy?-wkurzył się Alois
-Ależ
nic... paniczu Trancy-drażnił się Claude i ponownie wybuchł
śmiechem. Alois wskoczył mu na brzuch i próbował się zemścić
łaskocząc. Ciel i Cillia tylko przyglądali się temu widowisku z
obojętnością na twarzy.
-Jeszcze
raz dziękuje ci, Cillio za zaproszenie. My już pojedziemy.
Sebastianie, natychmiast przygotuj powóz.-Sebastian spoważniał w
sekundę i poszedł przygotować powóz. Ciel poszedł razem z nim.
Ostatni raz spojrzał na złote oczy Cillii wpatrujące się z
pogardą i politowaniem na wszystkie leżące przed nią osoby.
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się delikatnie. Ciel
odwzajemnił. W tym momencie szybciej zabiło mu serce. Nie wiedział
co to oznacza. Na pewno nic złego.
„Serdecznie
zapraszam lady Cillię Phalkonhive na
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz