Na
przyjęciu u hrabiego Aloisa Trancy:
-A
oto hrabia Ciel Phantomhive i jego lokaj Sebastian-zapowiedział
lokaj Aloisa Pierre.
-Och
Cielu! Jak miło mi gościć ciebie na moim bankiecie!-wykrzykiwał
uszczęśliwiony hrabia Trancy
-Mi
również miło, iż zaprosiłeś mnie na tak wytworne przyjęcie
hrabio!-odwzajemniał uprzejmości uśmiechnięty hrabia Phantomhive
Hrabiowie
wraz ze swoimi lokajami odeszli na bok, gdzie swoim zwyczajem zaczęli
normalną rozmowę, bez sztucznych uśmiechów i wymian uprzejmości.
Ciel i Alois byli bardzo bardzo bliskimi przyjaciółmi tak jak ich
prywatni lokaje: Sebastian i Claude (Pierre i Tanaka są lokajami
posiadłości). Widzieli się niezwykle często i znali się na wylot
-Cielu,mam
na oku taką jedną szlachciankę ale nie wiem czy ona jest czegoś
warta. Mógłbyś ją sprawdzić tak po cichu?-prostolinijnie
zapowiedział Alois
-A
miałeś z nią jakiś kontakt dotychczas?-zapytał Ciel
-Owszem...
zdarzyło mi się kilka razy „przypadkiem” zgubić się w
stronach jej posiadłości...-zarumienił się Trancy
-Oj
przyjacielu... źle się do tego zabierasz... ale nic to. Pomogę ci,
ale szczegóły tej sprawy omówimy po bankiecie.
-A
oto hrabianka Cilla Phalkonhive i jej guwernantka
Seriahna-zapowiedział Pierre
-Panienko,
bankiet u twego krewnego rozpoczyna się za 2 godziny. Musimy jeszcze
przygotować twoją dzisiejszą kreacje,ułożyć twą
fryzurę,umalować,ale najpierw musisz zażyć kąpieli.-wymieniała
Seriahna
-Spokojnie
Seriahno, na wszystko zdążymy. Idź teraz i przygotuj dla mnie
kąpiel, a ja dokończę herbatę.-uspokajała guwernantkę Cilla
-Yes,
my lady.-odpowiedziała jej stałym tekstem i poszła wypełnić
zadanie,które mimo iż nie powinno być jej obowiązkiem, wypełniła.
Z resztą jak wiele innych. Działała w roli lokaja, lecz jako że
uczyła również młodą panienkę została nazwana guwernantką.
-A
więc jadę na bankiet mojego „kuzyna”... Co on znowu wymyślił?
No nic... nie kulturalnym byłoby nie stawić się na takie
spotkanie, a zapewne będzie tam też wielu gości spoza
Londynu.-głośno myślała panienka Phalkonhive. Jej rozmyślania
przerwało nadejście Seriahny
-Panienko,
kąpiel jest już gotowa.
-A
więc chodźmy.
Guwernantka
rozebrała swoją panią i wsadziła ją do wanny. Widziała jej
ciało wiele razy. Praktycznie codziennie. Przy każdym ubieraniu,
każdej kąpieli, każdej czynności,do której została wynajęta.
Seriahna dokładnie umyła całe ciało Cilli i jej długie, ciemne
blond włosy. Były one na tyle długie,że w dobieranych kłosach i
warkoczach, sięgały jej do kolan. Jej złociste oczy mieniły się
za każdym razem,kiedy promienie słoneczne przechodziły przez ich
tęczówkę.A przynajmniej oko, konkretnie prawe, bo lewe przykrywała
biała opaska. Zachowywała się niezwykle poważnie jak na swój
wiek. W końcu była jedyną,żyjącą członkinią rodu Phalkonhive.
A miała zaledwie... zresztą, kobiet nie pyta się o wiek.
-Panienko,
na dzisiejszy bal przygotowałam czerwoną sukienkę z pomarańczowymi
dodatkami. Włosy polecam uczesać w dwa, zakręcone przy końcach
kucyki.
-Dobrze,
więc zacznijmy,gdyż muszę jeszcze szybko sprawdzić papiery
odnośnie dorobku własnościowego ze sprzedaży ziem w Szwecji.
-Myślę,że
panienka nie powinna już zaglądać do dokumentów, chociażby ze
względu,iż będą zajmowały myśli panienki na bankiecie-mówiła
Seriahna naciągając tasiemki od gorsetu Cilli.
-Tylko
zerknę, nie będe przy nich siedziała za długo...
-Panienko,
panienko!!! Demon zerwał się z kantaru, stratował bramke i uciekł
w las!-wykrzykiwała sprzątaczka Menior
-Ech...
wszystko zawsze na mojej głowie. Idź natychmiast do stajni i nałóż
mu 5 szyp witamin, zajmę się resztą.-wydała polecenia
Seriahna,która w ekspresowym tempie dokończyła szykowanie Cilli
-Panienka
wybaczy ale muszę schwytać Demona, będę za niedługo.
-Dobrze,
będę w swoim gabinecie przeglądać papiery. Jak skończysz przyjdź
po mnie.
-Zrozumiałam-
Seriahna poszła w stronę ogrodu.
-Hmmm,
gdzie te niedorajdy mogły wypuścić tego konia? Sprawdźmy tam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz