piątek, 31 lipca 2015

Kuroshitsuji 1

Na przyjęciu u hrabiego Aloisa Trancy:
-A oto hrabia Ciel Phantomhive i jego lokaj Sebastian-zapowiedział lokaj Aloisa Pierre.
-Och Cielu! Jak miło mi gościć ciebie na moim bankiecie!-wykrzykiwał uszczęśliwiony hrabia Trancy
-Mi również miło, iż zaprosiłeś mnie na tak wytworne przyjęcie hrabio!-odwzajemniał uprzejmości uśmiechnięty hrabia Phantomhive
Hrabiowie wraz ze swoimi lokajami odeszli na bok, gdzie swoim zwyczajem zaczęli normalną rozmowę, bez sztucznych uśmiechów i wymian uprzejmości. Ciel i Alois byli bardzo bardzo bliskimi przyjaciółmi tak jak ich prywatni lokaje: Sebastian i Claude (Pierre i Tanaka są lokajami posiadłości). Widzieli się niezwykle często i znali się na wylot
-Cielu,mam na oku taką jedną szlachciankę ale nie wiem czy ona jest czegoś warta. Mógłbyś ją sprawdzić tak po cichu?-prostolinijnie zapowiedział Alois
-A miałeś z nią jakiś kontakt dotychczas?-zapytał Ciel
-Owszem... zdarzyło mi się kilka razy „przypadkiem” zgubić się w stronach jej posiadłości...-zarumienił się Trancy
-Oj przyjacielu... źle się do tego zabierasz... ale nic to. Pomogę ci, ale szczegóły tej sprawy omówimy po bankiecie.
-A oto hrabianka Cilla Phalkonhive i jej guwernantka Seriahna-zapowiedział Pierre

-Panienko, bankiet u twego krewnego rozpoczyna się za 2 godziny. Musimy jeszcze przygotować twoją dzisiejszą kreacje,ułożyć twą fryzurę,umalować,ale najpierw musisz zażyć kąpieli.-wymieniała Seriahna
-Spokojnie Seriahno, na wszystko zdążymy. Idź teraz i przygotuj dla mnie kąpiel, a ja dokończę herbatę.-uspokajała guwernantkę Cilla
-Yes, my lady.-odpowiedziała jej stałym tekstem i poszła wypełnić zadanie,które mimo iż nie powinno być jej obowiązkiem, wypełniła. Z resztą jak wiele innych. Działała w roli lokaja, lecz jako że uczyła również młodą panienkę została nazwana guwernantką.
-A więc jadę na bankiet mojego „kuzyna”... Co on znowu wymyślił? No nic... nie kulturalnym byłoby nie stawić się na takie spotkanie, a zapewne będzie tam też wielu gości spoza Londynu.-głośno myślała panienka Phalkonhive. Jej rozmyślania przerwało nadejście Seriahny
-Panienko, kąpiel jest już gotowa.
-A więc chodźmy.
Guwernantka rozebrała swoją panią i wsadziła ją do wanny. Widziała jej ciało wiele razy. Praktycznie codziennie. Przy każdym ubieraniu, każdej kąpieli, każdej czynności,do której została wynajęta. Seriahna dokładnie umyła całe ciało Cilli i jej długie, ciemne blond włosy. Były one na tyle długie,że w dobieranych kłosach i warkoczach, sięgały jej do kolan. Jej złociste oczy mieniły się za każdym razem,kiedy promienie słoneczne przechodziły przez ich tęczówkę.A przynajmniej oko, konkretnie prawe, bo lewe przykrywała biała opaska. Zachowywała się niezwykle poważnie jak na swój wiek. W końcu była jedyną,żyjącą członkinią rodu Phalkonhive. A miała zaledwie... zresztą, kobiet nie pyta się o wiek.
-Panienko, na dzisiejszy bal przygotowałam czerwoną sukienkę z pomarańczowymi dodatkami. Włosy polecam uczesać w dwa, zakręcone przy końcach kucyki.
-Dobrze, więc zacznijmy,gdyż muszę jeszcze szybko sprawdzić papiery odnośnie dorobku własnościowego ze sprzedaży ziem w Szwecji.
-Myślę,że panienka nie powinna już zaglądać do dokumentów, chociażby ze względu,iż będą zajmowały myśli panienki na bankiecie-mówiła Seriahna naciągając tasiemki od gorsetu Cilli.
-Tylko zerknę, nie będe przy nich siedziała za długo...
-Panienko, panienko!!! Demon zerwał się z kantaru, stratował bramke i uciekł w las!-wykrzykiwała sprzątaczka Menior
-Ech... wszystko zawsze na mojej głowie. Idź natychmiast do stajni i nałóż mu 5 szyp witamin, zajmę się resztą.-wydała polecenia Seriahna,która w ekspresowym tempie dokończyła szykowanie Cilli
-Panienka wybaczy ale muszę schwytać Demona, będę za niedługo.
-Dobrze, będę w swoim gabinecie przeglądać papiery. Jak skończysz przyjdź po mnie.
-Zrozumiałam- Seriahna poszła w stronę ogrodu.
-Hmmm, gdzie te niedorajdy mogły wypuścić tego konia? Sprawdźmy tam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz